Wspomnienie Gustawa Małysz (1907-1932)
Chcę
opowiedzieć o młodym człowieku, żyjącym w pierwszej połowie XX w. w Ustroniu.
Przeżył zaledwie 25 lat. Niewiele osób o nim dziś pamięta (może nawet nikt nie
pamięta). Miał na imię Gustaw. Urodził się w rodzinie Jerzego Małysza i Marii
zd. Śliwka. Był czwartym z kolei dzieckiem tej pary (z siedmiorga dzieci tylko
troje dożyło dorosłego wieku), dlatego bardzo bolesna była to strata dla jego
rodziców.
Gustaw
Małysz urodził się w 29. sierpnia 1907 roku. Po ukończeniu nauki w szkole
powszechnej aplikował w ustrońskim urzędzie pocztowym na stanowisko listonosza,
jak wówczas mówiono – pocztyliona. Został przyjęty do pracy. Pewnie cieszył się
z tego faktu, bo wiązało się to z życiową stabilizacją i możliwością założenia i
utrzymania własnej rodziny.
***
Praca
listonosza w 20-leciu międzywojennym była pracą bardzo odpowiedzialną. Wymagano
od listonosza polskiego obywatelstwa, niekaralności i nieskazitelnej opinii,
gdyż powierzano mu państwowe pieniądze. Ważna też była biegła znajomość języka
polskiego w mowie i piśmie oraz umiejętność nawiązywania kontaktu z miejscową
ludnością. Wszystkie te wymagania Gustaw Małysz spełniał. Listonosz zaliczany
był do grupy niższych funkcjonariuszy państwowych. Nosił oficjalne państwowe
umundurowanie, na które składał się sukienny garnitur pocztowy w kolorze
granatowym (lub ciemnoszarym) z charakterystycznymi mosiężnymi guzikami i
czapką z otokiem oraz emblematem trąbki pocztowej. W wyposażeniu posiadał dużą,
ciężką torbę na ramię wykonaną z grubej skóry, w której przewoził oprócz
listów, gazet, kart pocztowych, pakunki i gotówkę. Zimą otrzymywał dodatkowy
ubiór (skórzane buty z owijaczami, gruby płaszcz).
Nowoprzyjęty
pracownik przechodził szkolenie z zakresu przepisów pocztowych, obowiązujących
taryf i przede wszystkim ze znajomości topografii przydzielonego rejonu.
Kandydat na listonosza musiał przedłożyć zaświadczenie lekarza urzędowego o
stanie zdrowia, co miało kluczowe znaczenie przy codziennej pieszej służbie w rozległym
terenie, w tym przypadku górskim.
***
Gustaw
Małysz był człowiekiem spokojnym, uczciwym, obowiązkowym, od kilku lat rzetelnie
wypełniającym powierzone mu obowiązki. Właśnie takie cechy przydatne były w
zawodzie listonosza. Dostrzegali to jego przełożeni i mieszkańcy rejonu
obsługiwanego przez niego. Nikt się na niego nie skarżył. Zawsze terminowo dostarczał
ludziom emerytury, listy, telegramy. Nie straszna była mu niepogoda, na rowerze
docierał do najodleglejszych zakątków swojego rejonu. Był nim m.in. Lipowiec
oddalony o około 5 km od siedziby poczty w Ustroniu.
W
ustrońskiej społeczności Gustaw pełnił ważną rolę. W rozproszonych zagrodach
był często jedyną osobą z zewnątrz, którą mieszkańcy widzieli w ciągu tygodnia. Był więc głównym „dostawcą
wiadomości ze świata”. Ludziom starszym lub słabo widzącym czytał listy,
pomagał w redagowaniu odpowiedzi na pisma urzędowe, czy wypełnianiu oficjalnych
formularzy państwowych. Doskonale orientował się w specyfice swojego regionu, na
którą składała się wielokulturowość, wielowyznaniowość, gwara cieszyńska.
Doskonale też znał lokalne powiązania rodzinne, jak również ukształtowanie terenu.
O ile to było możliwe, do Lipowca dojeżdżał zawsze na rowerze. Jechał drogą
szutrową przez las, która w jedną stronę pięła się w górę i często zsiadał w
roweru, pchając go pod górę. Była to trochę niebezpieczna droga: pustkowie,
dzikie zwierzęta, i człowiek, który w złych zamiarach mógł czaić się za drzewem…
On jednak lubił tę drogę, wsłuchiwał się w śpiew ptaków, obserwował wiewiórki,
czasem zając lub sarna przebiegła mu drogę.
Ta
droga okazała się pewnego dnia ostatnią drogą w jego młodym życiu. W głowie posiadał
wiele planów, marzeń, nie spodziewał się, że linia jego życia tak nagle i
brutalnie zostanie przerwana.
***
Był
zimowy, grudniowy dzień, zbliżały się święta Bożego Narodzenia, Gustaw podobnie
jak każdego dnia o tej porze był już blisko Lipowca, pchał rower z ciężką torbą
pod górę, szło się ciężko, co jakiś czas zatrzymywał się, ocierał pot z czoła.
I właśnie tego dnia – 16. grudnia 1932 roku – w takiej chwili – z zarośli
wyszedł człowiek – kolega – znajomy. Gustaw znał jego imię, wiedział kim jest i
niczego się nie obawiał. Może nawet z uśmiechem go powitał, bo to właśnie do domu
jego ojca w tym dniu zmierzał. W pocztowej torbie wiózł 2100 zł – były to
emerytury dla rolników, które wójt Lipowca miał wypłacić… Szli chwilę
rozmawiając. Człowiek ów okazał się jednak mordercą – wykorzystał moment
nieuwagi i zaatakował Gustawa – listonosza, zrabował pieniądze i uciekał.
Jednak złe czyny mają swoich świadków, tak było i w tym przypadku. Gajowy
przeprowadzał obchód lasu i zobaczył przestępcę uciekającego z miejsca zbrodni.
Bez trudu rozpoznał syna wójta z Lipowca, często bywał w tym domu.
Poszkodowany
jeszcze żył kilka godzin. Pogotowie ratunkowe przewiozło go do szpitala w
Cieszynie. Nie udało się jednak uratować życia listonosza. Zmarł wskutek urazu
głowy i upływu krwi.
W grudniu
2026 minie 94 lat od tragicznej śmierci Gustawa Małysza. Na cmentarzu
ewangelickim w Ustroniu, gdzie spoczęły jego doczesne szczątki nie ma już jego
grobu. Nigdzie nie zachowała się jego podobizna. A wspominam o Nim przy okazji
Pamiątki Zmarłych. Był młodszym bratem mojego Dziadka Adolfa Małysza. Pierwszy
raz tę tragiczną historię rodzinną usłyszałam z ust mojego ojca Tadeusza
Małysza, którego Gustaw był wujkiem (brat ojca). Miałam wówczas kilka lat. Opowieść
wbiła się w moją dziecięcą pamięć i teraz z całą jaskrawością przypomniała.
Moja bibliotekarska dociekliwość sprawiła, że postanowiłam dowiedzieć się
czegoś więcej. Przeprowadziłam kwerendę w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej i
znalazłam kilkanaście notatek prasowych z obszaru całej ówczesnej Polski
informujących o tej wstrząsającej zbrodni. „Gwiazdka Cieszyńska” oprócz
krótkich notatek, opublikowała nawet obszerne bardzo dokładne sprawozdanie z
przebiegu rozprawy sądowej. Dlatego z całą dokładnością możemy się zapoznać z planowaniem
i przebiegiem tej zbrodni. Zainteresowanych
odsyłam do „Gwiazdki Cieszyńskiej”, gdzie w numerze 3 z 1933 roku można przeczytać artykuł
pt.: „Sąd doraźny w Cieszynie. Sprawca
morderstwa rabunkowego z Lipowca przed sądem”.
Zastanawiam się, czy
rodzina Małyszów w tamtym czasie uczestniczyła w tej rozprawie sądowej i czy
byli świadomi zasięgu jakie to wydarzenie zakreśliło.
Bibliografia:
1.
Krwawy napad na listonosza, „Expres Zagłębia” R.
7(1932), 17.12.1932, nr 345, s.
2.
Morderca listonosza stanie przed sądem doraźnym, „Katolik Polski” R.
8(1932), 31.12.1932/01.01.1933, nr 305,
s. 2
3.
Mordercę nie minie kara, „Katolik Polski” R. 9(1933),
04.01.1933, nr 3, s. 3
4.
Morderstwo rabunkowe, „Goniec Śląski” R. 12(1932), 21.12.1932, nr
297, s. 3
5.
Napad rabunkowy na listonosza i morderstwo, „Goniec
Częstochowski”, R.27(1932), 18.12.1932, nr 291, s. 4
6.
Napad rabunkowy na listonosza, „Kurier
Poznański” R. 27(1932), Poznań
17.12.1932, nr 577, s. 2
7.
Pogrzeb ofiary obowiązku, „Katolik Polski” R. 8(1932),
23.12.1932, nr_299, s. 4
8.
Potworne morderstwo i obrabowanie listonosza, „Gazeta Grudziądzka”
R.39(1932), 24.12.1932, nr 148, s. 6
9.
Przed sądem doraźnym, „Gwiazdka Cieszyńska:
R. 86(1933), nr 1, s. 4
10. Sąd doraźny w Cieszynie. Sprawca morderstwa rabunkowego z Lipowca przed sądem, „Gwiazdka Cieszyńska”, R. 86(1933), nr 3
11. Skazany na dożywocie, „Gwiazdka Cieszyńska” R. 86(1933), nr 4, s. 2

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz