sobota, 31 października 2026

Listonosz z Ustronia

Wspomnienie Gustawa Małysz (1907-1932)

Chcę opowiedzieć o młodym człowieku, żyjącym w pierwszej połowie XX w. w Ustroniu. Przeżył zaledwie 25 lat. Niewiele osób o nim dziś pamięta (może nawet nikt nie pamięta). Miał na imię Gustaw. Urodził się w rodzinie Jerzego Małysza i Marii zd. Śliwka. Był czwartym z kolei dzieckiem tej pary (z siedmiorga dzieci tylko troje dożyło dorosłego wieku), dlatego bardzo bolesna była to strata dla jego rodziców.

Gustaw Małysz urodził się w 29. sierpnia 1907 roku. Po ukończeniu nauki w szkole powszechnej aplikował w ustrońskim urzędzie pocztowym na stanowisko listonosza, jak wówczas mówiono – pocztyliona. Został przyjęty do pracy. Pewnie cieszył się z tego faktu, bo wiązało się to z życiową stabilizacją i możliwością założenia i utrzymania własnej rodziny.

***

Praca listonosza w 20-leciu międzywojennym była pracą bardzo odpowiedzialną. Wymagano od listonosza polskiego obywatelstwa, niekaralności i nieskazitelnej opinii, gdyż powierzano mu państwowe pieniądze. Ważna też była biegła znajomość języka polskiego w mowie i piśmie oraz umiejętność nawiązywania kontaktu z miejscową ludnością. Wszystkie te wymagania Gustaw Małysz spełniał. Listonosz zaliczany był do grupy niższych funkcjonariuszy państwowych. Nosił oficjalne państwowe umundurowanie, na które składał się sukienny garnitur pocztowy w kolorze granatowym (lub ciemnoszarym) z charakterystycznymi mosiężnymi guzikami i czapką z otokiem oraz emblematem trąbki pocztowej. W wyposażeniu posiadał dużą, ciężką torbę na ramię wykonaną z grubej skóry, w której przewoził oprócz listów, gazet, kart pocztowych, pakunki i gotówkę. Zimą otrzymywał dodatkowy ubiór (skórzane buty z owijaczami, gruby płaszcz).

Nowoprzyjęty pracownik przechodził szkolenie z zakresu przepisów pocztowych, obowiązujących taryf i przede wszystkim ze znajomości topografii przydzielonego rejonu. Kandydat na listonosza musiał przedłożyć zaświadczenie lekarza urzędowego o stanie zdrowia, co miało kluczowe znaczenie przy codziennej pieszej służbie w rozległym terenie, w tym przypadku górskim.

***

Gustaw Małysz był człowiekiem spokojnym, uczciwym, obowiązkowym, od kilku lat rzetelnie wypełniającym powierzone mu obowiązki. Właśnie takie cechy przydatne były w zawodzie listonosza. Dostrzegali to jego przełożeni i mieszkańcy rejonu obsługiwanego przez niego. Nikt się na niego nie skarżył. Zawsze terminowo dostarczał ludziom emerytury, listy, telegramy. Nie straszna była mu niepogoda, na rowerze docierał do najodleglejszych zakątków swojego rejonu. Był nim m.in. Lipowiec oddalony o około 5 km od siedziby poczty w Ustroniu.

W ustrońskiej społeczności Gustaw pełnił ważną rolę. W rozproszonych zagrodach był często jedyną osobą z zewnątrz, którą mieszkańcy widzieli  w ciągu tygodnia. Był więc głównym „dostawcą wiadomości ze świata”. Ludziom starszym lub słabo widzącym czytał listy, pomagał w redagowaniu odpowiedzi na pisma urzędowe, czy wypełnianiu oficjalnych formularzy państwowych. Doskonale orientował się w specyfice swojego regionu, na którą składała się wielokulturowość, wielowyznaniowość, gwara cieszyńska. Doskonale też znał lokalne powiązania rodzinne, jak również ukształtowanie terenu. O ile to było możliwe, do Lipowca dojeżdżał zawsze na rowerze. Jechał drogą szutrową przez las, która w jedną stronę pięła się w górę i często zsiadał w roweru, pchając go pod górę. Była to trochę niebezpieczna droga: pustkowie, dzikie zwierzęta, i człowiek, który w złych zamiarach mógł czaić się za drzewem… On jednak lubił tę drogę, wsłuchiwał się w śpiew ptaków, obserwował wiewiórki, czasem zając lub sarna przebiegła mu drogę.

Ta droga okazała się pewnego dnia ostatnią drogą w jego młodym życiu. W głowie posiadał wiele planów, marzeń, nie spodziewał się, że linia jego życia tak nagle i brutalnie zostanie przerwana.

***

Był zimowy, grudniowy dzień, zbliżały się święta Bożego Narodzenia, Gustaw podobnie jak każdego dnia o tej porze był już blisko Lipowca, pchał rower z ciężką torbą pod górę, szło się ciężko, co jakiś czas zatrzymywał się, ocierał pot z czoła. I właśnie tego dnia – 16. grudnia 1932 roku – w takiej chwili – z zarośli wyszedł człowiek – kolega – znajomy. Gustaw znał jego imię, wiedział kim jest i niczego się nie obawiał. Może nawet z uśmiechem go powitał, bo to właśnie do domu jego ojca w tym dniu zmierzał. W pocztowej torbie wiózł 2100 zł – były to emerytury dla rolników, które wójt Lipowca miał wypłacić… Szli chwilę rozmawiając. Człowiek ów okazał się jednak mordercą – wykorzystał moment nieuwagi i zaatakował Gustawa – listonosza, zrabował pieniądze i uciekał. Jednak złe czyny mają swoich świadków, tak było i w tym przypadku. Gajowy przeprowadzał obchód lasu i zobaczył przestępcę uciekającego z miejsca zbrodni. Bez trudu rozpoznał syna wójta z Lipowca, często bywał w tym domu.

Poszkodowany jeszcze żył kilka godzin. Pogotowie ratunkowe przewiozło go do szpitala w Cieszynie. Nie udało się jednak uratować życia listonosza. Zmarł wskutek urazu głowy i upływu krwi.

Śmierć młodego listonosza z Ustronia stała się ogromny ciosem dla bliskich i całej społeczności lokalnej. W niedzielę 18.12.1932 odbył się w Ustroniu pogrzeb tragicznie zmarłego Gustawa Małysza. Pogrzeb licznie zgromadził miejscową ludność. W notatce prasowej czytamy: „W niedzielę 18 b.m. odbył się w Ustroniu pogrzeb tragicznie zmarłego śp. Małysza. Obrzęd pogrzebowy był potężną manifestacją, której wyrazem obok żalu za wzorowym i powszechnie cenionym pracownikiem – była oddana publicznie cześć dla obowiązku służbowego, któremu śp. Małysz złożył swe młode życie w ofierze. W obrzędzie pogrzebowym wzięły udział tysięczne rzesze publiczności i pracowników pocztowo-telegraficznych z najdalszych nawet zakątków województwa śląskiego. Kondukt prowadził ks. proboszcz Nikodem w towarzystwie ks. Gerwina. Po uroczystości w kościele, podczas której podniosłe i rzewne przemówienie wygłosił ks. Nikodem, wzięli koledzy zmarłego trumnę na ramiona. Po czym ruszył pochód żałobny na cmentarz. Wśród komendy „Prezentuj broń!”, przy dźwiękach marsza żałobnego i śpiewie miejscowego chóru spuszczono trumnę do grobu.” („Katolik Polski” R. 8(1932), nr_299, s. 4)

W grudniu 2026 minie 94 lat od tragicznej śmierci Gustawa Małysza. Na cmentarzu ewangelickim w Ustroniu, gdzie spoczęły jego doczesne szczątki nie ma już jego grobu. Nigdzie nie zachowała się jego podobizna. A wspominam o Nim przy okazji Pamiątki Zmarłych. Był młodszym bratem mojego Dziadka Adolfa Małysza. Pierwszy raz tę tragiczną historię rodzinną usłyszałam z ust mojego ojca Tadeusza Małysza, którego Gustaw był wujkiem (brat ojca). Miałam wówczas kilka lat. Opowieść wbiła się w moją dziecięcą pamięć i teraz z całą jaskrawością przypomniała. Moja bibliotekarska dociekliwość sprawiła, że postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej. Przeprowadziłam kwerendę w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej i znalazłam kilkanaście notatek prasowych z obszaru całej ówczesnej Polski informujących o tej wstrząsającej zbrodni. „Gwiazdka Cieszyńska” oprócz krótkich notatek, opublikowała nawet obszerne bardzo dokładne sprawozdanie z przebiegu rozprawy sądowej. Dlatego z całą dokładnością możemy się zapoznać z planowaniem i przebiegiem tej zbrodni.  Zainteresowanych odsyłam do „Gwiazdki Cieszyńskiej”, gdzie w  numerze 3 z 1933 roku można przeczytać artykuł pt.: „Sąd doraźny w Cieszynie. Sprawca morderstwa rabunkowego z Lipowca przed sądem”.

Zastanawiam się, czy rodzina Małyszów w tamtym czasie uczestniczyła w tej rozprawie sądowej i czy byli świadomi zasięgu jakie to wydarzenie zakreśliło.

Bibliografia:

1.     Krwawy napad na listonosza, „Expres Zagłębia” R. 7(1932), 17.12.1932, nr 345, s.

2.     Morderca listonosza stanie przed sądem doraźnym, „Katolik Polski” R. 8(1932), 31.12.1932/01.01.1933,  nr 305, s. 2

3.     Mordercę nie minie kara, „Katolik Polski” R. 9(1933), 04.01.1933,  nr 3, s. 3

4.     Morderstwo rabunkowe, „Goniec Śląski” R. 12(1932), 21.12.1932, nr 297, s. 3

5.     Napad rabunkowy na listonosza i morderstwo, „Goniec Częstochowski”, R.27(1932), 18.12.1932, nr 291, s. 4

6.     Napad rabunkowy na listonosza, „Kurier Poznański”  R. 27(1932), Poznań 17.12.1932, nr 577, s. 2

7.     Pogrzeb ofiary obowiązku, „Katolik Polski” R. 8(1932), 23.12.1932, nr_299, s. 4

8.     Potworne morderstwo i obrabowanie listonosza, „Gazeta Grudziądzka” R.39(1932), 24.12.1932, nr 148, s. 6

9.     Przed sądem doraźnym, „Gwiazdka Cieszyńska: R. 86(1933), nr 1, s. 4

10. Sąd doraźny w Cieszynie. Sprawca morderstwa rabunkowego z Lipowca przed sądem, „Gwiazdka Cieszyńska”, R. 86(1933), nr 3

11. Skazany na dożywocie, „Gwiazdka Cieszyńska” R. 86(1933), nr 4, s. 2 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz