piątek, 21 października 2022

Ksiądz Otton Krenz (1890-1962) - bibliografia przedmiotowa

[Dwadzieścia pięć]25 lat pracy duszpasterskiej Ks. Otto Krenza, prefekta Szkół Średnich w Warszawie, „Głos Ewangelicki” R. 20(1939), nr 21, s. 1-2

Echa jubileuszu ks. O. Krenza, „Głos Ewangelicki” R. 20(1939), nr 22, s. 5

I.H.: Śp. ks. Otto Krenz, „Strażnica Ewangeliczna” 1963, nr 1, s. 7

JAN Krenz : wśród książek, „Jednota” 1961, nr 10, s. 231-233

Jubileusz ks. O. Krenza : Warszawa, „Strażnica Ewangeliczna” 1950, nr 6, s. 16

O.K.: Jan Krenz : dyrygent i kompozytor,  „Kalendarz Ewangelicki” R. 76(1963), s. 72-74

Jan Krenz (1926-2020), syn ks. Ottona Krenza i Eleonory zd. Angerstein, kompozytor, dyrygent, był drugim dyrygentem w Państwowej Filharmonii w Poznaniu (1947-1949). Od 1950 koncertował regularnie za granicą, asystent Grzegorza Fitelberga, dyrektora katowickiej orkiestry Polskiego Radia (1949-1951), dyrygent i dyrektor Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach (1953-1968). W 1967 został pierwszym dyrygentem, a w 1968 także dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego w Warszawie

Otto Krenz : w 70. Rocznicę urodzin, „Jednota” 1960, nr 1, s.14.17

Ś[więtej pamięci] ks. Otto Krenz, „Kalendarz Ewangelicki” R. 77(1964), s. 84-85

ŚP. ks. prefekt Otton Krenz, „Jednota” 1963, nr 1/2, s. 35

W kręgu „Jednoty”, „Jednota” 1960, nr 12, s. 274-277

Z.M. (ks.): Wierny szafarz (Łk 12,42) : na 40-lecie ordynacji, „Kalendarz Ewangelicki” R. 68(1955), s. 152-156

Netografia:

https://www.1944.pl/powstancze-biogramy/otton-krenz,24446.html [dostęp:16.10.2022]

https://dziedzictwo.ewangelicy.pl/ks-otton-fryderyk-krenz/ [dostęp:16.10.2022]

http://old.luteranie.pl/www/biblioteka/bibl-zwiastun/01-1963/otton-krenz.htm [dostęp:16.10.2022]


środa, 19 października 2022

Wspominanie w 60. rocznicę śmierci

Ks. Otton Krenz (1890-1962)

duchowny ewangelicki, pedagog, katecheta, wychowawca, działacz społeczny, konsenior diecezji warszawskiej, członek Komisji Egzaminacyjnej, kierownik kursu  dla kandydatów na diakonów, rzecznik sądu dyscyplinarnego w sprawach małżeńskich, pełnił funkcje pozakościelne: prezes Dozoru Szkolnego powiatu nieszawskiego, członek Rady Szkolnej w Aleksandrowie Kujawskim. Publicysta i wydawca: założył i wydawał czasopismo „Młody Ewangelik”, kierownik literacki czasopisma „Na Wyżyny”, współautor „Agendy”, referent ds. nauki religii przy Konsystorzu Kościoła ewangelickiego, członek Komisji Programowej i Podręcznikowej przy Kuratorium Szkolnego Okręgu Warszawskiego, pracował w parafiach: Łódź, Grodziec, Zagórów, Nieszawa, Piotrków, Tomaszów Maz., Bełchatów, Radomsko, Żyrardów, Warszawa. Ojciec Jana Krenza (ur. 1926-2020), światowej sławy dyrygenta i kompozytora

Kalendarium życia i działalności

03.01.1890 – urodził się w Zduńskiej Woli jako syn Karola Krentza i Emilii z d. Seidel

1907ukończył Polską Szkołę Handlową Kupiectwa Łódzkiego

1908-1913 – studiował na wydziale teologii ewangelickiej w Dorpacie, należał do Konwentu „Polonia”

19.05.1914 – został ordynowany w kościele św. Trójcy w Łodzi

1914/1915 – odbywa wikariat w parafii św. Trójcy w Łodzi pod kierunkiem ks. R. Gundlacha

1915 – objął administrację parafii w Grodźcu i Zagórowie, organizuje szkolnictwo parafialne

1919-1930 – był proboszczem w parafii w Nieszawie, działał społecznie, zaangażowany w organizuję szkolnictwa. Był prezesem Dozoru Szkolnego powiatu nieszawskiego oraz członkiem Rady Szkolnej w Aleksandrowie Kujawskim.

1930-1939 – pełnił funkcję prefekta parafii św. Trójcy w Warszawie i gimnazjum męskim im. M. Reja. Założył i wydawał czasopismo „Młody Ewangelik”, kierownik literacki czasopisma „Na Wyżyny”

Luty 1939 – wspólnie z ks. Zygmuntem Michelisem założył Federację Ewangelików Polskich

1940 – przebywał w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen

1940-1945 – działalność konspiracyjna, duszpasterska na teranie śródmieścia Warszawy

04.09.1944 – od wybuchu bomby pod gruzami zbombardowanej kamienicy zginęła żona Eleonora zd. Angerstein i córka Hanna

1945-1949 – został mianowany administratorem parafii w Piotrkowie Trybunalskim, Tomaszowie Mazowieckim, Bełchatowie, Radomsku, Żyrardowie

1947-1950 – redagował czasopismo ekumeniczne „Kościół Powszechny”

1949 – wrócił na dawne stanowisko prefekta w Warszawie

1952-1954 – po śmierci ks. H. Wegener-Wojnowskiego redagował „Przyjaciela Dzieci”

do 1959 – członek Kolegium Redakcyjnego „Kalendarza Ewangelickiego”

do 1957 – sekretarz Prezydium Synodu

26.11.1962 – zmarł w Warszawie

Odznaczenia:

Kościelny Krzyż Zasługi (1954)

Ważniejsze publikacje:

„Historie biblijne”

„Śpiewnik dla dzieci”

„Pójdźmy do Jezusa”. Podręcznik do nauki religii ewangelickiej dla niższych klas szkoły podstawowej, Warszawa, 1948

„Nauka wiary i życia”, Warszawa 1959

 


poniedziałek, 10 października 2022

Kalendarium historyczne

 Daty w październiku 2022

10.1492/1493 – w Gloucestershire urodził się William Tyndale (Tindale) (zm. 1536) angielski reformator, pisarz religijny i tłumacz Pisma Świętego zginął śmiercią męczeńską

04.10.1472 – w Cronach (Frankonia) urodził się Łukasz Cranach Starszy (zm. 1553), malarz Reformacji

05.10.1582 – wprowadzono Kalendarz Gregoriański

05.10.1902 – poświęcenie Kościoła „Zbawiciela” w Wirku

07.10.2002 – w Krakowie zmarł Paweł Sikora (ur. 1912), polski naukowiec, antropolog, profesor zwyczajny, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Współzałożyciel Koła Macierzy Ziemi Cieszyńskiej w Krakowie

08.10.1902  w Błędowicach Dolnych urodził się  ks. Otton Kubaczka (zm. 1959), proboszcz w Goleszowie

11.10.1962 – nastąpiło otwarcie obrad II Soboru Watykańskiego

11.10.1922  zmarł w Łodzi ks. Rudolf Gundlach (ur. 1850), proboszcz parafii w Łodzi, działacz charytatywny i społeczny

17.10.1552 – w Królewcu zmarł Andrzej Osiander (ur. 1498), teolog luterański, wykładowca Uniwersytetu w Królewcu, działacz reformacyjny

17.10.1582 – w Quedlinburgu urodził się Jan Gerhard (zm. 1637), niemiecki teolog luterański, profesor teologii na Uniwersytecie w Jenie, dogmatyk, najwybitniejszy przedstawiciel ortodoksji luterańskiej.

20.10.1892 – w Krakowie urodził się Jan Stanisław Bystroń (zm. 1964), wybitny etnolog i folklorysta, badacz kultury ludowej, profesor uniwersytetów w Poznaniu, Krakowie i Warszawie, członek Polskiej Akademii Nauk. autor licznych publikacji, m.in. „Dziejów obyczajów w dawnej Polsce”, syn językoznawcy polskiego Jana Bystronia (1860-1902) i Marii z Cinciałów, wnukiem etnografa i śląskiego działacza społecznego Andrzeja Cinciały

21.10.1702 – Cesarz Leopold I podpisał we Wiedniu przywilej powołujący do życia Uniwersytet Wrocławski, które od imienia cesarz-fundatora otrzymał nazwę Leopoldyny

22.10.1872 – w Warszawie urodził się Stanisław Janicki (zm. 1939), minister rolnictwa, minister reform rolnych

23.10.1542 – w Zurichu urodził się Johann Jacob Wick (zm. 1588), duchowny, poeta, zwolennikiem reformacji i koncepcji Ulricha Zwingliego

26.10.1892 – urodził się ks. Robert Nitschman (zm. 1940), proboszcz w Nowym Dworze k. Warszawy, od 1937 konsenior diecezji warszawskiej, aresztowany 15.11.1939, osadzony na Pawiaku. Zarzucano mu walkę z szerzącym się w jego parafii hitleryzmem. Przewieziony został do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.

środa, 5 października 2022

W 120. rocznicę urodzin Ks. Edmunda Friszke (1902-1958)

 Ks. Edmund Friszke – duchowny ewangelicki, katecheta, proboszcz parafii w Radomiu, zwierzchnik (senior) diecezji mazurskiej, radca Konsystorza, więzień obozów koncentracyjnych

Kalendarium życia i działalności

 4.06.1902 – urodził się w Zduńskiej Woli w rodzinie młynarza Augusta oraz Wilhelminy zd. Doczadis

1922-1927 – odbywał studia na Wydziale Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Warszawskiego

6.03.1927 – ordynowany przez ks. bp. Juliusza Burschego

od 15.03.1927 – wikariusz parafii św. Trójcy w Łodzi, katecheta

15.03.1929 – zostaje powołany na administratorem parafii w Radomiu

od maja 1930-1939 – proboszcz parafii w Radomiu, administrator filiałów Kozienice i Jawor

od 1937 – konsenior nowoutworzonej diecezji lubelskiej

od 15.03.1939 – administrator, a później proboszcz parafii w Radomiu

01.06.1939 – mianowany p.o. seniorem diecezji lubelskiej

Wrzesień 1939 – ks. E. Friszke został aresztowany przez gestapo

21.12.1939-29.04.1945 – ks. E. Friszke przebywał w obozie koncentracyjnym w Dachau

13.12.1945 – zgłosił się do dyspozycji ks. bp. Jana Szerudy

09.01.1946 – oficjalnie objął parafię w Olsztynie

od 25.03.1946 – również administrator parafii w Olsztynku, Mańkach i Biesalu w pow. ostródzkim

12.06.1946 – został wybrany seniorem diecezji mazurskiej

od 1951 – radca Konsystorza

15.09.1958 – zmarł nieoczekiwanie po udanej operacji w Szwecji

 Bibliografia:

1.    A.J. (ks.): Nasi jubilaci, „Kalendarz Ewangelicki” R. 73(1960), s. 58-61

2.    córki: Ksiądz Senior Edmund Friszke, „Kalendarz Ewangelicki” R. 117(2003), s. 141-143

3.    E.B. (ks.): Jubileusz 25-lecia duszpasterstwa ks. seniora E. Friszkego : Olsztyn, „Strażnica Ewangeliczna” 1952, nr 7/8, s. 118-119

4.    Gastpary W.: Śp. ks. senior Edmund Friszke, „Strażnica Ewangeliczna”  1958, nr 20, s. 298-299

5.    Jagucki A.: Odpoczywa od prac swoich : [wspomnienie śp. E. Friszke], „Strażnica Ewangeliczna” 1958, nr 20, s. 300

6.    Janik R.: Posłuszny Bogu, pokorny w cierpieniu : wspomnienie ks. Edmunda Friszkego, „Kalendarz Ewangelicki” R. 122(2008), s. 137-146

7.    Pamięci ks. sen. Edmunda Friszkego, „Zwiastun" 1968, nr 19, s. 297-298

8.    Utnik J.: Parafia ewangelicka w Radomiu w 50. rocznicę wybuchu II wojny światowej, „Zwiastun" 1989, nr 23/24, s. 328
Odsłonięcie tablicy poświęconej pamięci proboszcza parafii ks. sen. Edmunda Friszke (1902-1958)

Bibliografia artykułów ks. Edmunda Friszke

9.      Bóg stworzył świat z miłości (1 J 4,16), „Zwiastun” 1987, nr 12, s. 177-178 Kazanie wygłoszone w Dzięgielowie w 1947 r

10.  Do setnego numeru „Strażnicy Ewangelicznej” : kilka uwag i życzeń, „Strażnica Ewangeliczna” 1950, nr 19, s. 11-17

11.  Dobra rola – dobry plon, „Strażnica Ewangeliczna”  1955, nr 4, s. 49-50

12.  Jezus nieznany? (Łk 9,18-27), „Strażnica Ewangeliczna” 1958, nr 13, s. 193-194

13.  Przemówienie spowiednie w uroczystym nabożeństwie z okazji introdukcji NPW ks. bp. Kotuli, „Strażnica Ewangeliczna” 1953, nr 11, s. 140

14.  Święto umarłych (2 Tm1,9-10), „Zwiastun”  1968, nr 21, s. 317-318

15.  U progu czasu pasyjnego (Mt 16,21-23), „Strażnica Ewangeliczna”  1957, nr 5, s. 65-66

16.  Wiedza a wiara (Łk 10,17-21), „Strażnica Ewangeliczna”  1958, nr 5, s. 65-66

17.  Właściwa droga, „Strażnica Ewangeliczna” 1960, nr 2, s. 17-18

Myśl teologiczna ks. Edmunda Friszke

Święto umarłych to pamięć tych, którzy od nas odeszli. Niejedne z nas pójdzie na cmentarz i złoży kwiaty na mogile najdroższych mu istot. Być może, że pod brzemieniem bólu jęknie jego serce i łzy zroszą oblicze, ale prawdziwie po chrześcijańsku ten tylko będzie obchodził to święto, kto z całą powagą ducha, z męstwem i odwagą za ap. Pawłem wyzna: „Pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej”.  (Z 1968, nr 21, s. 318)

Śmierć mówi o sądzie wiecznym! Jest ona jakby gorącym płomieniem, który spala słomę próżności ludzkiej. Spala co ziemskie,, bezwartościowe. Wszystko, czym chlubiliśmy się, nagle nas oskarża, tak że pragniemy to odrzucić, zniszczyć, zapomnieć. Śmierć jest największym świadkiem prawdy ewangelicznej. Pozwala spojrzeć na inny świat, wyższy, święty. Dlatego śmierć jest czymś wielkim.

Śmierć nie jest jednak rzeczą ostateczną – nad wszystkim jest Bóg. Śmierć będzie tak długo panować, jak Bóg zechce jej używać jako narzędzia, przez które ludzi poucza i napomina. Ustąpi ona z areny życia, gdy wypełni swój cel, gdy historia się skończy, i Ten, który siedzi na prawicy Boga Ojca, przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wtedy wyznawcy Chrystusa będą wolni od śmierci. To utęsknione wyzwolenie nastąpi nie ze względu na wartość naszego ziemskiego życia lub naszą osobistą godność, lecz objawi się jako największy dar łaski Bożej, dany nam w Jezusie. (Z 1968, nr 21, s. 318)

Kto odrzuca krzyż, ten ucieka przed ręką Bożą, która pragnie sięgnąć do najgłębszych pokładów naszej duszy, wyzwolić drzemiące tam duchowe energie i zmobilizować je dla swej sprawy. Kto zawsze w życiu omija wszelkie trudności i szuka łatwizny, ten nigdy nie zbliży się do ideału i nie zyska wiecznych wartości.  (SE 1957, nr 5, s. 66)

 Krzyż – to symbol wiary potężnej grupy ludzi na całym globie ziemskim, a nie tylko jakiś czczy znak pozbawiony swoistej treści. Znak krzyża jest wyrazem duchowej postawy ludzi wierzących, ich wierzeń i dążeń, a jeśli nim nie jest, to pozostaje tylko emblematem, żetonikiem noszonym nieraz w klapie marynarki – odrobiną blachy lub szlachetnego kruszca. (SE 1957, nr 5, s. 65)

Nasza dusza jest, jak toń morska: cicha i wyrównana, niczym modra tafla wód, na której rozsnuła się złota pajęczyna promieni słońca, - albo wzburzona i rozfalowana, jak morze rozkołysane wichrem.  (SE 1959, nr 18, s. 273)

Skróty tytułów czasopism:

SE - "Strażnica Ewangeliczna"

Z - "Zwiastun"

 

piątek, 16 września 2022

Powakacyjne impresje

 Historyczne cmentarze ewangelickie

  Stary ewangelicki cmentarz w Rąbkach jest oddalony około 1 km od Łeby a około 800 m od wsi Rąbki, to na granicy Słowińskiego Parku Narodowego. Łatwo trafić w to miejsce, leży bowiem na czerwonym szlaku rowerowym wśród wysokich drzew sosnowych. 
    Idąc ulicą Parkową już z daleka wśród drzew widać kępy ziemi porośnięte trawą i mchem, a gdzie nie gdzie kamień po nagrobku, czy metalowy ogródek. Drogowskaz kieruje na zadbaną alejkę prowadzącą na miejsce cmentarne. Podchodząc bliżej dostrzegamy nieliczne obramowania wrośnięte do połowy w ziemię, zapadające się lub tylko fragmenty całe porośnięte mchem. Na jednym grobie leżą sztuczne kwiaty, gdzieś indziej leży przewrócony znicz. Widoczne jest również kamienne ogrodzenie. Jednak na pierwszym planie oczom naszym ukazuje się kamień upamiętniający ewangelickich mieszkańców Ziemi Łebskiej zmarłych w przeszłości. Próbujemy odczytać umieszczony na kamieniu napis. Odnajdujemy polskie wyrazy: „Pamięci Gminy Ewangelickiej”. Potem ten sam napis w języku kaszubskim, niemieckim i łacińskim. I tutaj muszę odnieść się do polskiego tłumaczenia: z całą stanowczością stwierdzam, że Kościół ewangelicki (luterański) w swojej strukturze organizacyjnej nigdy nie posiadał „gmin” tylko parafie!

  Brakuje tam też tablicy informacyjnej, z której można by poznać historię tego miejsca. Dopiero kwerenda internetowa przyniosła tę wiedzę. Otóż, ten cmentarz o niewielkiej powierzchni zapełnił się już na początku XX w. Pochówków dokonywano jednak do 1945 r., lecz tylko w starych i w rodzinnych grobach. A dawni mieszkańcy Łeby zrzeszeni w Związku Łebian wraz z władzami miasta postanowili w 1993 r. upamiętnić to miejsce kamieniem okolicznościowym.



niedziela, 11 września 2022

Kalendarium dat wrześniowych

02.09.1872 – w Kopenhadze zmarł Nikolai Frederik Severin Grundtvig (ur. 1783), pieśniarz, autor około 1500 pieśni. Dążył do narodowego odrodzenia Danii. Założył pierwszy duński uniwersytet ludowy. Do końca życia poświęcał się działalności literackiej.

04.09.2002 – erygowano parafię ewangelicką w Białymstoku

05.09.1562 – zmarła Katharina Zell z domu Schütz, (ur. ok. 1497), żona pierwszego ewangelickiego proboszcza strassburskiej katedry, Matthäusa Zella, urządziła schronienie dla prześladowanych i wypędzanych protestantów,  wśród uchodźców w 1529 r. znalazł również Zwingli.

08.09.1972 – zmarł w Cieszynie ks. Paweł Sikora (ur. 1883), duchowny, katecheta, kaznodzieja, działacz społeczny, współredaktor pisma dla dzieci „Przyjaciel Dziatek”

13.09. 1872 – w Norymberdze zmarł Ludwig Feuerbach (ur. 1804), niemiecki filozof i teoretyk religii.

14.09.1992 – w Essen zmarł ks. prof. dr Jerzy Gryniakow (ur. 1925), biblista, rektor ChAT (1987-1990), działacz ekumeniczny, proboszcz parafii w Piotrkowie Trybunalskim, autor rozpraw naukowych, artykułów, książek, członek Synodu i radca Konsystorza, przygotowywał ewangelickie audycje radiowe dla Polskiego Radia oraz dla Ewangelickiej Misji Radiowej „Chrystus żyje” w Bielefeld

19.09.1862 – w Kaliszu urodził się ks. bp Juliusz Bursche (zm. 20.02.1942), ordynowany w 1884 r. Pracował krótko jako wikariusz w Warszawie, następnie w 1885 r. został pastorem w Wiskitkach koło Żyrardowa. Od 1888 r. pracował w Warszawie. W 1904 r. car Mikołaj II mianował go superintendentem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Królestwie Polskim. Instalacja biskupia odbyła si w I 1905 r. W IV 1915 r. został zesłany do Orenburga. Do Warszawy powrócił w II 1918 r. objąć stanowisko zwierzchnika Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, oraz by wejść w skład Rady Stanu Królestwa Polskiego. Uczestniczył w konferencji pokojowej w Paryżu. W 1928 r. objął stanowisko prezesa Rady Kościołów Ewangelickich w Polsce. Był cenionym kaznodzieją oraz publicystą. Z racji swej antyhitlerowskiej postawy aresztowany został już 3 X 1939 r. i przetrzymywany w Radomiu i Berlinie. Następnie został przewieziony do obozu Sachsenhausen. Mimo, że był wielokrotnie torturowany podczas przesłuchań nie wyrzekł się polskości i zmarł z wycieńczenia w szpitalu więziennym Moabit w Berlinie.

21.09.1522 – drukiem ukazał się Nowy Testament w tłumaczeniu ks. dr. Marcina Lutra

21.09.1452 – w Ferrarze urodził się Hieronim Savonarola (1452-1498), florencki reformator religijno-polityczny, bohater wiary

21.09.1872 urodził się w Strzegomiu ks. Hermann Voss (zm. 1938), zwierzchnik Kościoła Unijnego na Górnym Śląsku

22.09.1882 – zmarł ks. Leopold Marcin Otto (ur. 1819), działacz społeczny i narodowy, pisarz religijny, wydawca, proboszcz w Kaliszu, Piotrkowie, Cieszynie i Warszawie. W roku 1863 rozpoczął wydawanie „Zwiastuna Ewangelicznego”, inicjator powołania diakonatu warszawskiego

23.09.1652 – ogłoszenie w Świdnicy dekretu cesarskiego zezwalającego na utworzenie jednej z trzech na Śląsku, parafii ewangelickiej. Wyznaczono też miejsce pod budowę kościoła i cmentarza

25.09.1832 – w Koszalinie zmarł Jan Samuel Kaulfuss (zm. 1832), syn Jana Chrystiana konseniora generalnego w konsystorzu ewangelickim Wielkopolski, pedagog, filozof, autor licznych prac naukowych i popularnonaukowych, ewangelik

28.09.1852 w Warszawie podczas epidemii cholery zmarł Jan Fryderyk Wilhelm Malcz (ur. 1795), lekarz, budowniczy szpitala ewangelickiego w Warszawie, członek, później prezes kolegium kościelnego, został pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie

29.09.2002zmarła  Maria Skalicka (ur. 1923), członkini Macierzy Ziemi Cieszyńskiej, Śląskiego Towarzystwa Miłośników Książki, Towarzystwa Chopinowskiego, Polskiego Towarzystwa Ewangelickiego, w jej domu w Ustroniu utworzono Muzeum „Zbiory Marii Skalickiej” 



czwartek, 18 sierpnia 2022

Zapisane w ludzkiej pamięci

 Mój Pradziadek - wspomnienie w 66. rocznicę śmierci
(18.08.1956-18.08.2022)

Jan Sztwiertnia
1881-1956

    Był sierpień 1956 r. Rodzice moi wybierali się gdzieś. Będąc małym dzieckiem nie rozumiałam wydarzeń tamtego dnia. Jednak dziecięca wrażliwość zarejestrowała w pamięci ten fakt. Ojciec zerwał różę w naszym ogrodzie, dał mi do ręki i powiedział: to dla Dziadka, dasz mu do ręki. Trochę się bałam, ale Ojciec zapewnił mnie, że Dziadek będzie mocno spał. Wyruszyliśmy wszyscy do domu cioci Bronki…
Dopiero po latach mój subiektywny obraz tamtego dnia, w konfrontacji ze wspomnieniami moich Bliskich pozwolił mi zweryfikować dziecięcy wyryty w mojej pamięci obraz przeszłości… Był to pogrzeb mojego Pradziadka Jana Sztwiertni.

  Jest sierpień 2022 r. Mam przed sobą oryginalny dokument przedstawiający kazanie ks. Ottona Kubaczki, proboszcza parafii ewangelickiej w Goleszowie (1931-1959 z przerwą wojenną). Pożółkła kartka, odręcznie napisana, to kazanie pogrzebowe. Czytam, następnie przepisuję… Kazanie zdaje się być niedokończone… może brak ostatniej kartki, która była luźno dołączona. A może to tylko konspekt kazania. Widoczne liczne podkreślenia czerwonym ołówkiem

Kim był mój Pradziadek? Czy ktokolwiek jeszcze pamięta jego wkład w rozwój jego rodzinnej miejscowości – Goleszowa?

 

Kazanie pogrzebowe wygłoszone na pogrzebie śp. Jana Sztwiertni, rolnika z Goleszowa przez ks. Ottona Kubaczkę

Wtorek, 21. sierpnia 1956, godz. 15.30 z kościoła

Śp. Jan Sztwiertnia (ur. 07.11.1881; zm. 18.08.1956), owdowiały rolnik z Goleszowa, ostatnio na wymowie, w dawniejszych latach Burmistrz w Goleszowie, Prezes Izby Rolniczej oraz Prezes Związku Hodowców, przeżył niepełne 75 lat, z czego w małżeństwie z śp. Zuzanną z domu Michalik (ur. 10.04.1886; zm. 27.06.1946) przeżył nader szczęśliwie 40 lat (ślub 06.02.1906), wdowcem był 10 lat, rodem z Goleszowa.

Kazanie pogrzebowe strona 1

Pozostali:

4 córki, 3 zięciowie
3 synowie, 4 synowe (1 syn wyprzedził ojca do wieczności)
12(11) wnuków
2 prawnuków

            Ze strony zmarłej żony:
2 bracia, 2 szwagierki,
2 siostry, 3 szwagrowie,
grono bliższych i dalszych krewnych

Odznaczony:
Krzyżem Kawalerskim Orderu Polski Odrodzonej,
Złotym Krzyżem Zasługi za wkład w podniesienie rolnictwa na Śląsku Cieszyńskim.


Wszelkie ciało to jakby trawa, a cały wdzięk jego jest niby kwiat polny. Trawa usycha, więdnie kwiat, gdy na nie wiatr Pana powieje. Prawdziwie, trawą jest naród. Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki.

Iz 40,6-8

Najpierw w słowach tych brzmi nuta bólu i smutku. To jest to samo uczucie, które powstaje w naszych sercach, gdy stoimy nad trumną, albo gdy opadnie nas tęsknota za przeszłością i zaczynamy odtwarzać dni dawne. Doznał tego Hiob, gdy wspominał dni nieszczęścia. Gdy wspominał obraz swej choroby, wyznał:

 Człowiek zrodzony z niewiasty ma krótkie i bolesne życie, wyrasta i więdnie jak kwiat, przemija jak cień chwilowy (Hiob 14,1-2).

Kazanie pogrzebowe strona 2 i 3

Doznajemy tego i my. Każdy z nas. Gdyśmy wczoraj szli przez podwórze gospodarstwa…, albowiem przedmioty, sprzęty, drogie pamiątki nie rozpadają się w pył i proch od razu ze śmiercią ich właścicieli. Tak długo jeszcze będą przedmioty, na których będzie można odczuć ciepło jego dłoni. Nie ma go! I dlatego smutek i ból! I to też ma to słowo wywołać. 

Kazanie pogrzebowe strona 4

Bóg nie lekceważy ani upadku w grzech, ani grzechu. Dlatego z całą bezwzględnością powiedział człowiekowi: proch jesteś i w proch się obrócisz. A to słowo Izajaszowe mówi nam co innego. Weźcie w dłoń suchy kwiat albo liść i zduście. Czyż niezostanie ci w dłoni trochę prochu?! A Bóg chciałby, aby człowiek poznał swą nicość, bo tylko wówczas ukorzy się w skrusze i pokorze przed swym Bogiem i będzie zdolny wysłyszeć tą drugą nutę, jaką zawierają słowa proroka Izajasza: słowo Boga naszego trwa na wieki. I tym słowem jest słowo: JEZUS! A to jest słowo łaski, litości i miłości. Był czas, gdy Bóg kazał ziemi rodzić ciernie i osty. Ale gdy Bóg powiedział: zmiłuję się nad kim się zmiłuję, kazał, czy pozwolił ziemi rodzić pszenicę i wino! Tak pięknie to widzimy w podobieństwie o figowym drzewie. I to jest to pozytywne w tej ziemi i roli! I pytam się was, rolnicy: czy wy słyszycie, co wam ta rola mówi? To pozytywne. Gdy tylko obrabiacie ziemię, by z niej wydobyć mamonę, to jesteśmy złymi rolnikami. Rola jest posłuszna Bogu i niesie Jego błogosławieństwo. Do tej szczerości w podobieństwie wobec naszego Pana wzywa nas rola. On słyszał to! Stąd jego wierność i pobożność w jego powołaniu. Zaszczyty i odznaczenia to wyraz czy obraz jego pracy! (…)

 

SZTWIERTNIA Jan (1881-1956) – działacz społeczny i narodowy, samorządowiec. Urodził się 07.11.1881 r. w Goleszowie. W latach 1887-1890 uczęszczał do Szkoły Ludowej w Goleszowie, a dalsze nauki pobierał w Liceum Realnym w Bielsku, które ukończył w roku 1896. Swą edukację kontynuował w Zimowej Szkole Rolniczej, prowadzonej przez prof. Władysława Szybińskiego.

Jako młody, postępowy rolnik wprowadzał w swoim gospodarstwie wszelkie nowości w dziedzinie rolnictwa (m.in. jako pierwszy w Goleszowie wprowadził młockarnię, poruszaną energią parową tzw. „damfulę”). Posiadał duże i nowoczesne gospodarstwo (ok. 30 ha), gdzie prowadził hodowlę trzody chlewnej i wyselekcjonowaną hodowlę bydła. Był także zaangażowanym samorządowcem, czerpiąc z doświadczeń ojca Jana, który był długoletnim przełożonym goleszowskiej gminy.

W 1919 r. został członkiem Rady Wydziału Gminnego w Goleszowie i w tym samym roku objął funkcję przełożonego gminy, którą pełnił do roku 1932. J. Sztwiertnia, jako wzorowy gospodarz gminy, doprowadził (z pomocą posła K. Palarczyka) m. in. do wybudowania goleszowskiego Ratusza, a także utwardzenia kamieniem wielu dróg oraz przeprowadzenia przez centrum Goleszowa kanału ściekowego.

Grób Jana Sztwiertni na cmentarzu
ewangelickim w Goleszowie

  Jan Sztwiertnia był też członkiem Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. Był również przewodniczącym Tymczasowej Izby Rolniczej oraz przewodniczącym Rady Nadzorczej Towarzystwa Oszczędności i Zaliczek. Był też prezesem Kasy Spółdzielczej w Goleszowie oraz Śląskiej Izby Rolniczej. Podczas II wojny światowej został aresztowany. Później Niemcy odebrali mu majątek, który po wojnie upaństwowiono.
Zmarł 18.08.1956 r. w Goleszowie. Spoczywa na miejscowym cmentarzu ewangelickim.

Przedruk: https://goleszow.pl/media/upload/A/l/Album_Biograficzny_Gminy_Goleszow.pdf

 

sobota, 6 sierpnia 2022

Wspomnienie o moim Ojcu

Tadeusz Małysz
(1929-1971)


Wszystko cokolwiek się dzieje, dzieje się z dopuszczenia Bożego. On też niewątpliwie ze wszystkiego nas wyprowadzi. Bóg nas ciężko doświadcza, ale pomaga też w noszeniu krzyża przeznaczonego dla nas. Taka jest Jego wola, nikt nie jest w stanie stawić jej opór lub sprzeciwić się jej.

Tadeusz Małysz
(
List nr 8 – 23.09.1952)

Rodzice moi są przykładem pokolenia wojennego, któremu po wojnie przyszło żyć w skrajnie trudnych warunkach, bardzo ubogich pod wieloma względami. Trudnych także ze względu na możliwość startu życiowego. Mimo wszystko posiadali marzenia, pragnienia, dążyli do ich realizacji, dodawały im one motywacji. Godna podziwu wydaje się być ich walka z przeciwnościami życia. Na tej drodze napotykali wiele przeszkód. Przeżyli ze sobą tylko 19 lat! Kochali się wzajemnie i my, dzieci, tę miłość odczuwaliśmy.

Tadeusz urodził się w 28. stycznia 1929 roku w Ustroniu. Zawsze mówił, że przy wpisywaniu go do Ksiąg Metrykalnym popełniono błąd i wpisano datę o jeden dzień późniejszą, tj. 29. stycznia. Wraz z rodzicami i rodzeństwem przeżył trudny okres wojny – wywózki przez okupanta na roboty na Dolny Śląsk. Po wojnie chciał szybko uzupełnić stracony edukacyjnie czas, podjął naukę w technikum i już wówczas nadszarpnięte przeżyciami wojennymi zdrowie dawało o sobie znać. Wkrótce osiągnął pełnoletniość i wojsko zaczęło mu „deptać po piętach”. Szukał odroczenia poprzez dalszą naukę, później  wykorzystał nakaz pracy kierujący go do Krakowa. W 1951 roku poznał Zofię Marszałkówną z Goleszowa. Pokochali się i postanowili razem iść dalej przez życie. We wrześniu 1952 roku pobrali się…

70 lat później… – wspominanie

Jest rok 2022. Upalne lato. Termometry wskazują +35⁰C na zewnątrz, w mieszkaniu - +27⁰C. Postanowiłam spisywać nasuwające się refleksje. Czasy zmieniły się tak bardzo, że mało kto chce słuchać starych rodzinnych opowieści o swych przodkach. Dziś należę do najstarszego pokolenia i jeśli ja nie opowiem, to już nikt tego nie zrobi. Tylko ja pamiętam Dziadka Adolfa, Babcię Makowiecką, Braci i Siostry mojego ojca Tadeusza.

Zabawkarstwo

Nie pamiętam, żeby Ojciec się z nami bawił. Natomiast konstruował i wykonywał dla nas zabawki. Było nas dwoje, więc nasze towarzystwo miało nam wystarczyć.

Dla mnie Ojciec wykonał mebelki dla. Był to kredensik z małymi półeczkami, na których mieściły się małe plastikowe talerzyki i czajniczek. Kredensik był biały, na wysokość mierzył ok.  40 cm, do niego pasował okrągły stolik i dwa krzesełka. Zrobił też wózek na kółkach, które chyba się nie obracały. Drugi wózek był wykonany z twardego drutu, był ładnie wykończony kolorową ceratą, kółeczka były drewniane. Wyposażenie wózków i łóżeczka uszyła moja Babcia Hanusia.

Dla mojego Brata Tatuś wykonał dźwig. Był dosyć duży, spawany w drutu. Posiadał haczyk na sznurku i można było na niego coś zahaczyć i korbką ciągnąć w górę. Drugą zabawką wykonaną przez niego była kolejka linowa składająca się z rozciąganej linki między krzesłem a klamką drzwi i zawieszonym na nim wagoniku metalowym, który siłą ciężkości jechał w dół.

Malarstwo i rysunek, galanteria drzewna

Dla swoich dzieci rysował ołówkiem obrazki do kolorowania. Lata 50. XX w. były okresem bardzo ubogim w zabawki, kolorowanki i inne gadżety do zabawy. Były też drogie i Rodziców moich nie zawsze było stać na to, by kupować nowe zabawki. To, co posiadaliśmy musiało nam wystarczyć na długo. A to, co wykonywał mój Ojciec rekompensowało nam istniejące braki.

Większość obrazków mojego Ojca zachowała się do dnia dzisiejszego. Są wklejone do albumiku, namalowane w pamiętniku, w ramkach wiszą na ścianach naszego domu. To piękne niewielkich rozmiarów akwarelki.




W wolnym czasie Ojciec zajmował się obróbką w drewnie. Posiadał tokarkę i toczył różne przedmioty. Do dzisiaj zachował się jeden świecznik, kasetka i małe puzderko na puder lub drobną biżuterię. Nakładał później lakier bezbarwny, ale wcześniej czarnym tuszem malował miniaturowy obrazek.

Fotografika

Rodzina były najczęstszym obiektem Jego fotografii. Odziedziczył aparat teścia, pozostało też skromne wyposażenie ciemni. Tadeusz potrafił doskonale to wszystko wykorzystać. Fotografowanie i samodzielne wywoływanie zdjęć było pasją jego życia. W długie zimowe wieczory instalował się w łazience, którą najłatwiej było zaciemnić. Znosił ze strychu duży powiększalnik, kuwety na odczynniki i zabierał się do wywoływania zdjęć. Uwielbiałam być wtedy z nim w ciemni i przypatrywać się temu, jak wyczarowywał obrazki na papierze fotograficznym. Dla dziecka było to niesamowite przeżycie, coś magicznego tkwiło w tym.

Pamiętam suszące się nad piecem w kuchni klisze filmowe, z których później wywoływane były zdjęcia. Całe mnóstwo zdjęć różnej wielkości tak, jak wielki był papier, czasem ciął na mniejsze formaty. Kolejnym etapem pracy było przycinanie zdjęć, segregowanie na album dla córki i syna. Pewnie, gdyby nie te fotografie, nie pamiętałabym wielu wydarzeń. Dzięki zdjęciom zachowały się w pamięci do dzisiaj.

Motoryzacja


Udało mu się zrealizować swoje marzenie motoryzacyjne. W początkiem lat 60. XX w. kupił samochód marki niemieckiej DKW, popularnie zw. Dekawką. Niesamowite wydarzenie, jak na owe czasy. Ludzie w Goleszowie posiadali co najwyżej motory, ale samochód osobowy prywatny to był chyba jedyny wówczas. Kilka lat później było ich już kilka. Ale Ojciec też szedł z postępem motoryzacyjnym i starą Dekawkę z finansowym wsparciem Babci Hanusi zamienił na Syrenę rocznik 1959. Dekawką najdalej byliśmy w Bielsku-Białej, potem na Kubalonce, możliwe, że na Równicy również, w Cieszynie, Ustroniu. Czasem woda w chłodnicy się zagotowała i trzeba było się zatrzymać, odczekać, by woda ostygła lub zapukać do przydrożnego domu i poprosić o zimną wodę.

„Syrenka” była mocniejszym samochodem. Wytrzymała wiele podróży  wymienię kilka – Zakopane, Kraków, Ojców, Morze Bałtyckie, Chorzów, itd. Chcę jednak bardziej skupić się na moim Ojcu i jego pasji.  Część szopy przebudował na garaż. Była trochę za krótka, więc ją przedłużył dobudówką, wykopał kanał, który ułatwiał zajrzenie pod samochód. Na ścianach miał pełno półek z narzędziami i częściami zapasowymi. Wszędzie był zawsze idealny porządek, wszystkie narzędzia były na swoim miejscu, nie trzeba było niczego szukać. Tatuś był prawie samowystarczalnym mechanikiem samochodowym. Wszystkie drobne naprawy wykonywał sam. Kieda zaszła potrzeba przeprowadzał konserwację podwozia. Miał w w biurze, gdzie pracował kilku kolegów „syrenkowiczów”, którzy wzajemnie sobie pomagali przy naprawach, konsultowali się.

Ojciec bardzo dbał o swoją „Syrenkę”. W garaży zawsze nakrywał ją brezentem, który miał chronić przed uciążliwym pyłem cementowym. Po deszczu zawsze pozostawał jeszcze długo w garaży, wycierając do sucha karoserię. Nie było odkurzacza, więc ręcznie wymiatał każdy zakamarek wnętrza. Dał zrobić nową tapicerkę na siedzenia z czerwonej (ceglastej) dermy, pewnie nie miał wielkiego wyboru kolorystycznego, ale ta czerwień rozweselała siermiężne wnętrze samochodu.

Sporty zimowe i turystyka, krajoznawstwo


Nie mogę pominąć tutaj chociaż krótkiej opowieści o zamiłowaniach do sportów zimowych, turystyki i krajoznawstwa. Po wybudowaniu wyciągu krzesełkowego na Czantorię, gdzie jego brat Janek został kierownikiem, Ojciec często z nami tam jeździł „Syrenką”. Sam zbudował bagażnik, który montował na dachu, by ułatwić wożenie nart i sanek w zimie, a w lecie namiotu i sprzętu turystycznego. Gdy mój Brat nauczył się jeździć dobrze na nartach, razem wyciągiem jechali na Czantorię, później z niej razem zjeżdżali. Od brata Janka otrzymywał darmowy bilet i czasem udało im się kilka razy wyjechać i zjechać. Wszyscy jego bracia jeździli na nartach.

Posiadanie samochodu umożliwiło moim Rodzicom zwiedzanie Polski tej bliskiej, na którą składała się nasza Mała Ojczyzna – Ziemia Cieszyńska. Ojciec pokazywał nam piękno Beskidów, prowadził chyba prawie wszystkimi ścieżkami beskidzkimi, które znał ze swojej młodości, z wypadów ze swoimi braćmi, a później ze swoją narzeczoną Zofią. Uwielbiał turystykę niezorganizowaną. Kilka razy byliśmy pod namiotami nad morzem. Starał się, by nam niczego nie brakło, byśmy mieli wygodę i miłe wspomnienia. I tak było!  Wyjazdy były dużym logistycznym przedsięwzięciem. Już w domu starał się, by samochód  był sprawny. Odznaczał się ogromną przezornością, bo zabierał ze sobą wszystkie części zapasowe, które mogły po drodze ulec awarii. Wypożyczył duży 4-osobowy namiot w klubie sportowym w Cementowni, materace dmuchane, koce. Zakupił kuchenkę i butlę gazową. Aparat fotograficzny i kilka kliszy filmowych były Jego nieodłącznym towarzyszem podróży wszelkich.

Poszukiwanie rajskiej oazy na ziemi

Rajską oazę stanowił Królów – okolica u podnóża Małej Czantorii a na południowym zboczu Jelenicy. Tam ojciec Tadeusza zakupił kiedyś na skraju lasu działkę z przepięknymi widokami na Czantorię i Równicę. Z czasem tam powstał murowany letniskowy domek, który po z czasem przejął Józef mieszkający w wówczas w Kętrzynie. W lecie bardzo często przyjeżdżaliśmy do Ustronia na Królów. Przy okazji pobytu w Ustroniu odwiedzał swoją najmłodszą siostrę Martę, przywoził jej owoce z naszego dużego sadu w Goleszowie. A Królów był ujmujący z powodu widoków tam roztaczających się. Mój Ojciec znał tam wszystkie ścieżki i dróżki leśne, znał ludzi, którzy tam mieszkali. Miał wiele wspomnień z tym miejscem. Czasem nam dzieciom coś opowiadał. Cisza, ptaki, zieleń, widoki (i wspomnienia dzieciństwa) sprawiały, że mój Ojciec tam czuł się szczęśliwy i zrelaksowany. Końcem lat 60. XX w. wybudował tam drewniany kamping. 
Jego marzeniem było znaleźć na ziemi takie niebiańskie miejsce, gdzie mógłby relaksować się po trudach codziennych. Zanim jednak jego wymarzony kamping stanął na Królowie, dwukrotnie zmieniał miejsce swego usytuowania. Pierwsze miejsce to Dzięgielów nad strumykiem, na skraju lasu, w cieniu wielkiego zamku dzięgielowskiego. Sam znalazł to miejsce, z rozbiórki drewnianych silosów w cementowni zakupił dwa duże półokrągłe elementy. Zespoił je klamrami, zadaszył, wprawił drzwi i okno. Nie trzeba było jechać daleko i już było się w pięknym cichym wówczas miejscu, dla nas dzieci frajdą był strumyk, w którym brodziliśmy i rzucali kamieniami (może bardziej mój brat niż ja), biegaliśmy po lesie, On – mój Ojciec szedł wtedy z nami i szukał grzybów (czasem znalazł coś), Mamusia przygotowywała piknik. To samo ciasto i ziołowa herbata z sokiem malinowy tam smakowała zupełnie inaczej niż w domu, zawsze jedzenia brakowało, taki apetyt z bratem dostawaliśmy. Miejsce to nie satysfakcjonowało mojego Ojca. To nie był jego ukochany Ustroń i Czantoria! 

Szukał dalej miejsca dla siebie i swoich ukochanych. Wydawało mu się, że wreszcie znalazł… - był to Ustroń-Polana, lewy brzeg Wisły, blisko woda, podnóże Czantorii z jednej strony, Równica z drugiej. Wspomnienia dzieciństwa, bo teren, na którym stanął nasz kamping był własnością kuzyna.  Spędziliśmy tam wiele pięknych chwil. Jednak niespokojna dusza mojego Ojca poszukiwała dalej idealnego miejsca. Wreszcie koło się zamknęło… rozebrał domek zbudowany z samych drzwi z odzysku i dużego okna i przewiózł na Królów. To była oaza szczęśliwości tu na ziemi, teraz był już tego pewien…